Baśń o rozprzańskim trzewiczku

Dziś i jutro obchodzimy najważniejsze święta w roku liturgicznym – Święta Zmartwychwstania Pańskiego. Jeśli zmęczymy się długim siedzeniem przy wielkanocnym, suto zastawionym stole to proponuję lekturę zamieszczonej poniżej “Baśni o rozprzańskim trzewiczku”.

Z okazji obchodów 900-lecia Rozprzy, które miały miejsce w roku 1965, pani Krystyna Wiśniewska – nauczyciel ze Szkoły Podstawowej w Rozprzy – napisała scenariusz i wraz z dziećmi i rozprzańską młodzieżą przygotowała inscenizację historyczną tej właśnie baśni. Jest to opowieść, która zaczerpnięta została po części z wiadomości uzyskanych podczas prac archeologicznych. Przedstawienie to na przestrzeni następnych dziesięcioleci pokazywane było przez kolejne pokolenia nauczycieli i uczniów najpierw Szkoły Podstawowej, a następnie Gimnazjum im. Jana Pawła II w Rozprzy.

Niestety nie udało mi się odnaleźć oryginalnego rękopisu, który wyszedł z pod pióra niezapomnianej pani Krystyny Wiśniewskiej. Poniżej przedstawiam tekst zaczerpnięty z książki p.t “Legendy Regionu Piotrkowskiego – Nad Strawą i Pilicą”. Opowiadania i baśnie zamieszczone w tej publikacji zebrały panie: Izabela Miazek i Anna Daroch. Książka została wydana przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Piotrkowie Trybunalskim w roku 2015.

Życzę miłej lektury i zachęcam do przeczytania “Baśni o rozprzańskim trzewiczku” naszym pociechom – najmłodszym rozprzanom.

Dawno, dawno temu, w odległym średniowieczu zdarzyła się pewna historia. W tych zamierzchłych czasach ważnymi ośrodkami władzy były grody, w których władzę sprawowali kasztelanowie. Takie miejsce obronne znajdowało się także wśród łąk rozpiersko-łochyńskich, a otoczone było wałem obronnym i okazałą fosą. Okoliczni mieszkańcy nazywali je kasztelanią rozpierską. Rządził w niej sprawiedliwy kasztelan. Mieszkała tu także jego rodzina, poddani i drużyna wojskowa. Lud zamieszkujący ten gród był spokojny, pracowity i bardzo przywiązany do tradycji. Życie biegło tu powoli i rządziło się swoimi prawami.

W tych dawnych czasach kiedy ziemie wokół Rozprzy pokryte były zielonymi lasami i kwitnącymi łąkami, do grodu często przyjeżdżali różni kupcy. Przybywali z workami i worami lub wozami pełnymi rozmaitych towarów. Wszyscy mieszkańcy bardzo cieszyli się z każdej ich wizyty. Była to bowiem okazja do wymiany handlowej i zakupów bardzo potrzebnych tutejszym ludziom rzeczy. Kiedy tylko budził się ranek, otwierano dla kupców bramy grodziska, by mogli rozłożyć swe towary.

Jednak wizyta kupców największą radość sprawiała rodzinie kasztelana, którego dwie piękne córki Mila i Żywia zawsze z niecierpliwością oczekiwały ich przyjazdu. Ciekawe były, co tym razem przywieźli. Gdy tylko wypatrzyły handlarzy, wesoło przybiegały na rynek. Mila szukała korali oraz kolorowych wstążek, które mogłaby wplatać w swe piękne włosy. Żywia zaś będąc spokojniejszą z charakteru, chciała tylko zakupić nowe trzewiki.

Oran, bo tak zwał się kupiec zachwalał swe towary najlepiej, jak potrafił. Żona kasztelana pilnując, by nikogo nie oszukał, posłała sługi po towary na wymianę. Kupiec za wstążki i korale wybrane przez Milę dostał wiązkę skórek z kuny, za ostrogi dla kasztelana żądał skór z lisa, a za trzewiczki Żywii czterech skór z bobra. Kasztelanowa uważała jednak, że cena była zbyt wysoka za parę małych bucików. Żywia widząc, że może nie dostać upragnionych trzewików, zaczęła z płaczem błagać matkę, by ta się zgodziła. Oran, widząc łzy dziewczyny, ulitował się i zgodził w zamian za buty przyjąć kilka beli płótna. Pani grodu w podziękowaniu za dobroć i udane zakupy zaprosiła kupców na ucztę.

Następnego dnia gród wypełniła ogromna radość bo oto sam kasztelan powrócił z wyprawy. Żona i córki nie mogli się nacieszyć bo długo się nie widzieli. Każda z nich pragnęła pochwalić się swym zakupem. Trwały przygotowania do święta nocy Kupały zwanej też nocą świętojańską.

Jednak pan grodu musiał najpierw zająć się innymi obowiązkami. Powrócił bowiem z wyprawy z więźniem, którego szybko trzeba było osądzić. Rozprza zaś słynęła z wydawania sprawiedliwych wyroków. Następnego dnia, z samego rana, rozpoczął się proces nieszczęśnika. Kobiety jednak zaczęły błagać kasztelana, by ulitowały się nad skazańcem, zwłaszcza, że zbliżało się święto i nikt nie chciał psuć ogólnej radości. Kasztelan był surowym sędziom, ale wysłuchał prośby poddanych i okazał łaskę skazańcowi. Miał on pracą w ogrodzie odpokutować swe winy.

Wszyscy ucieszyli się z takiego obrotu sprawy i zaczęły się przygotowania do nocy świętojańskiej. Wkrótce zapłonęły ogniska. Dziewczęta z uplecionymi wiankami ruszyły nad rzekę, by puszczać je na wodę. Najstarsi zaś mieszkańcy zaczęli snuć opowieści o tajemniczym kwiecie paproci, który zakwita właśnie w tę jedyną w roku noc. Młodzieńcy zachęceni niezwykłymi opowieściami ruszyli w las na poszukiwania tego niezwykłego kwiatu. Zabawa trwała do rana.

Gdy zaczął budzić się świt wszyscy wracali do grodu. Dziewczyny szły blisko fosy, gdy w pewnej chwili nowiutki trzewik Żywi wpadł do wody. Dziewczyna zalała się łzami, a strażnicy chcąc temu zaradzić szukali bucika przy świetle pochodni. Niestety bezskutecznie.

Od tamtej pełnej zabawy nocy minęło już wiele, wiele lat. Nie ma już grodu rozpierskiego. W miejscu, gdzie się znajdował, między dzisiejszą Rozprzą a Łochyńskiem, przed laty prowadzono wykopaliska. Archeolodzy szukali ukrytych w ziemi pamiątek minionych czasów. Niektórzy mówią, że wśród wydobytych przedmiotów znaleziono mały bucik. Uszyty był ze skóry, wydeptany czyjąś niewielką stopą i zniszczony przez lata leżenia w fosie.
Czyżby był to zagubiony trzewiczek Żywi?

 

Zdjęcia zostały zrobione podczas obchodów 900-lecia Rozprzy w roku 1965 i 950-lecia w roku 2015 i pochodzą z prywatnego archiwum Roberta Kabzińskiego.

Robert Kabziński

Autor: Robert Kabziński

Cześć! Mam na imię Robert. Od zawsze jestem związany z Rozprzą. Tutaj się urodziłem, chodziłem do szkoły, tutaj mieszkam i od wielu lat prowadzę zakład fotograficzny. Pasjonuję się historią Rozprzy - tą "pisaną" i tą zatrzymaną w kadrze. W październiku 2018 roku otrzymałem ogromny mandat zaufania od mieszkańców Rozprzy i jestem radnym Rady Gminy Rozprza. Bardzo się cieszę, że mogę współtworzyć tę stronę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *