O drewnianym kościele w Gorzkowicach

Zbliżając się do Gorzkowic już z daleka można zauważyć bryłę kościoła parafialnego wzniesionego w latach 1896-1898 w stylu neogotyckim. Jest on sercem parafii powstałej prawdopodobnie jeszcze w XIII wieku. Ten piękny, murowany kościół został wzniesiony na miejscu kościoła drewnianego, modrzewiowego zbudowanego w latach 1771-1773 przez miejscowego dziedzica – Franciszka Zarembę herbu Jastrzębiec, przedstawiciela rodziny posiadającej w tym czasie Gorzkowice i okoliczne wsie. Co stało się z kościołem drewnianym, pięknie położonym na skarpie wśród dorodnych lip?

Oto w jednym z majowych numerów gazety Tydzień, wychodzącej w Piotrkowie, w roku 1895 zapisano: ”W dniu 11 maja r. b. o godzinie 4’20 po południu we wsi Gorzkowice powiatu piotrkowskiego, w ręcznej farbiarni Rabina Szajnfarberga wszczął się pożar, który w jednej chwili podniecany wiatrem objął inne wiejskie zabudowania, a następnie i wybudowany w roku 1773 z drzewa modrzewiowego przez właściciela dóbr Franciszka Zarębę miejscowy kościół parafialny”.

Pożar poczynił w osadzie wielkie straty, bowiem objął jeszcze 21 innych budynków gospodarskich. Przerażeni mieszkańcy na widok palącej się świątyni „ porzucili swe palące się mienia i z całą energią zabrali się jedynie do ratowania kościoła, lecz z powodu braku doświadczonego kierownictwa i niedostatecznej ilości narzędzi ogniowych, wszelkie usiłowania okazały się daremnemi, do czego przyczyniło się jeszcze i to, że w najważniejszej dla ratunku chwili, jeden z ludzi, znajdujących się na dachu kościoła, od gorąca zemdlał i dla zniesienia go po drabinie, trzeba było na chwilę zaniechać walki z pożarem”. Z ogniem walczyły cztery sikawki z majątków Kamieńsk, Niechcice i Wilkoszewice oraz ze stacji Gorzkowice. Winą za wzniecony pożar chciano obarczyć właściciela farbiarni, którego planowano żywcem wrzucić w płomienie. Dopiero interwencja ówczesnego księdza proboszcza Ignacego Kasprzykowskiego i wójta gminy odwiodła ich od tej decyzji. Okazało się, że powodem pożaru i źródłem ognia nie była farbiarnia, która w ten dzień nie pracowała (był szabat), ale iskry z parowozu pasażerskiego pociągu Nr 5. Iskry te spowodowały, iż stojąca tuż przy linii kolejowej farbiarnia (20 kroków od drogi żelaznej) stanęła w ogniu. „Przykry bardzo widok przedstawiają zgliszcza kościoła, na których sterczą zaledwie pozostałe po pożarze mury przybudowanej w późniejszych czasach murowanej kaplicy; pod murami temi, na spalenisku, zostało odprawione nabożeństwo niedzielne, a zebrany lud cały czas nie mógł utulić się od płaczu i po nabożeństwie chętnie pospieszył z pierwszemi ofiarami na odbudowę kościoła. Przenajświętszy Sakrament przeniesiony został podczas pożaru na plebanię, która szczęśliwie ocalała.”

Dzięki odszkodowaniu, które wyniosło 25000 rubli i rozpisanym składkom w parafii, ksiądz Ignacy Kasprzykowski wzniósł obecny kościół – jeden z najpiękniejszych i największych w diecezji częstochowskiej. Podczas odgruzowywania pogorzeliska drewnianego kościółka w 1895 r., odsłonięto podziemia, w których znaleziono zwłoki umarłych dziedziców Gorzkowic i Rozprzy, przedstawicieli rodzimy Zarembów. Zwłoki były bardzo dobrze zachowane, szczególnie Józefa Zaremby zmarłego ok. 1695 roku. Mieszkańcy Gorzkowic pochowali ciała w krypcie nowego kościoła. Ród Zarembów tak mocno związany ze spalonym kościołem odcisnął swoje piętno w historii Gorzkowic, a także Rozprzy, ale to już miejsce na inną opowieść.

Poniżej podaję link do strony na której można obejrzeć oryginalne zdjęcia kościóła,który spłonął.

,http://fotopolska.eu/984368,foto.html?o=b234573&p=1 https://fotopolska.eu/Kosciol_w_Gorzkowicach_Gorzkowice

Avatar

Autor: Maria Baranowska

Witam Państwa serdecznie. Noszę w sobie geny wielu starych rodów chłopskich parafii Mierzyn, Gorzkowice, Rozprza i Ręczno. Moi przodkowie ze strony ojca mieszkali przynajmniej od roku 1719 we wsi Mierzyn i od połowy XVIII wieku nosili, tak jak ja kiedyś, nazwisko Kwaśniak. Spędziłam w tej miejscowości całe swoje dzieciństwo i młodość. Aktualnie nie jestem na razie stałym jej mieszkańcem. Moją pasją zawsze była historia, od 10 lat jest to „mikro-historia”, czyli historia regionu oraz genealogia. Z zawodu jestem nauczycielem historii w szkole ponadpodstawowej w sporym mieście. Prywatnie wychowuję i wychowywałam dużą gromadkę dzieci. Zachęcam do czytania moich artykułów i poznawania ciekawych dziejów naszej małej Ojczyzny.

2 Komentarze do “O drewnianym kościele w Gorzkowicach

  1. Franciszek Zaremba nie posługiwał się herbem Jastrzębiec, tylko herbem Zaremba, herbem Jastrzębiec posługiwali się wcześniejsi właściciele Gorzkowice Myszkowscy

    1. W istocie Franciszek Zaremba posługiwał się herbem Zaremba.
      Dziękuje za zwrócenie uwagi na poważny błąd, który pojawił się w tekście.
      Herbem Jastrzębiec posługiwało się sporo rodzin szlacheckich w naszej okolicy-również Myszkowscy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *