Jest dom na skraju wsi… Sacrum pod strzechą

     Wielu mieszkańców naszej gminy przejeżdżało obok tego domu wielokrotnie. Mógł przyciągać naszą uwagę z powodu budulca użytego do jego budowy oraz „wiekowego” wyglądu. Na mapach Google jest zaznaczony jako „drewniany dom, stary zabytek”. Ktoś przed kilku laty dostrzegł jego wyjątkowość. I nie mylił się. Dom nosi w sobie ciekawą historię, a wejście do niego sprawia, że cofamy się o kilkadziesiąt lat. Czas się tu zatrzymał.

   Pora przedstawić „dzisiejszego bohatera”. Dom, o którym mowa, stoi we wsi Straszów, po prawej stronie  jadąc w kierunku Lubienia, na samym końcu wsi. Jest niepozorny, drewniany, nadszarpnięty przez czas, troszkę naprawiany. Obok niego przycupnęła kapliczka, również wiekowa, niedawno remontowana.

    Dom wybudował Andrzej Sokołowski wraz żoną Franciszką. Najpierw stanęła w gospodarstwie niewielka chałupka – było to w latach 30-tych XX w.Część budulca- drewniane bale przywożono… z pozostałości drewnianego kościoła w Lubieniu, który spłonął w marcu 1930 r. Tak więc drewno znajdujące się na części chałupy pochodzi z roku 1919-1920, bo wtedy to wznoszono kościółek drewniany w Lubieniu. Takie drewniane chałupy były najważniejszym elementem architektonicznym wsi naszego regionu. Dziś zostało ich niewiele.

    Po wejściu do domu cofamy  się do czasów młodości naszych pradziadków i dziadków. Po przekroczeniu progu domu witają nas portrety ślubne pierwszych gospodarzy oraz tych, którzy żyli w tym domu w następnym pokoleniu. Takie portrety można było zobaczyć w prawie każdej chałupie. W niektórych domach gdzieniegdzie wiszą do dziś.

     W pomieszczeniu tym, na honorowym miejscu, na głównej ścianie znajdują się dwa obrazy – widoczne kiedyś w każdym domostwie,  nie tylko chłopskim. Obraz Serca Jezusowego i Serca Maryi.  Przyjęło się, że obrazy te wisiały z reguły nad dwoma drewnianymi łóżkami wymoszczonymi siennikami ze słomą, na pomalowanych wapnem,  zbudowanych z drewnianych bali, ścianach.  

    Wizerunek Serca Jezusowego i Serca Maryi trafiał do chłopskich chat po zawarciu związku małżeńskiego, miał przynieść obfite błogosławieństwo dla młodej pary. Na ziemiach polskich kult Serca Jezusowego i Maryi rozpowszechnił się pod koniec XIX wieku i trwa do dziś. W domach naszych przodków wisiały również inne obrazy religijne: Matki Boskiej Częstochowskiej, Matki Boskiej Gidelskiej. Ozdabiano je kwiatami z bibuły i girlandami kwiatowymi. Wszystkie obrazy religijne były znakami obecności Boga w codziennym życiu. Uświęcały przestrzeń i pracę, dawały poczucie bezpieczeństwa. Otaczano je nabożną czcią, starano się chronić, gdy ulegały zniszczeniu nie wyrzucano ich na śmietnik, a palono. Oprócz tego na prostych,  sosnowych, rzadziej dębowych komodach, chłopskich kredensach stały pasyjki i figurki gipsowe lub porcelanowe przedstawiające Maryję, Jezusa i anioły. W naszych okolicach kupowano je najczęściej w czasie pielgrzymek organizowanych  przez okoliczne parafie na Jasną Górę. Ostatnie dekady minionego stulecia doprowadziły do zagłady wielu takich religijnych i rodzinnych pamiątek. Uznawano je za kiczowate, spychano w kąt,  wynoszono na strych, do szaf i pudeł, aż zniknęły całkowicie.

W domu Sokołowskich obrazów religijnych jest sporo- wiszą na ścianach, a figurki religijne można zobaczyć w każdym pomieszczeniu.Czy  takie pamiątki są w innych domach naszej okolicy?

  Serdecznie dziękuję potomkom Andrzeja i Franciszki Sokołowskich za zgodę na wejście do ich domostwa i pokazania mi miejsca, w którym żyją na co dzień.

Poniżej jeszcze kilka zdjęć z wnętrza chałupy

Kapliczka wzniesiona prawdopodobnie w latach 20-tych. Stoi nieopodal

Avatar

Autor: Maria Baranowska

Witam Państwa serdecznie. Noszę w sobie geny wielu starych rodów chłopskich parafii Mierzyn, Gorzkowice, Rozprza i Ręczno. Moi przodkowie ze strony ojca mieszkali przynajmniej od roku 1719 we wsi Mierzyn i od połowy XVIII wieku nosili, tak jak ja kiedyś, nazwisko Kwaśniak. Spędziłam w tej miejscowości całe swoje dzieciństwo i młodość. Aktualnie nie jestem na razie stałym jej mieszkańcem. Moją pasją zawsze była historia, od 10 lat jest to „mikro-historia”, czyli historia regionu oraz genealogia. Z zawodu jestem nauczycielem historii w szkole ponadpodstawowej w sporym mieście. Prywatnie wychowuję i wychowywałam dużą gromadkę dzieci. Zachęcam do czytania moich artykułów i poznawania ciekawych dziejów naszej małej Ojczyzny.

7 Komentarze do “Jest dom na skraju wsi… Sacrum pod strzechą

  1. Witam nazywam sie Alina Sołtys z domu Lisiak a moja mama Aniela Lisiak z domu Sokołowska byla corką dzieci Andrzeja i Franciszki Sokołowskich a to jest moj rodzinny dom w ktorym sie wychowywalam do niedawna a Sokołowscy to moi pradziadkowie i dziadkowie 😉 Bardzo mnie wzruszyl ten artykul z moich stron bo teraz mieszkam daleko i rzadko mam mozliwosc odwiedzenia domu :-/ Ten dom znaczy dla mnie bardzo wiele, sa wspomnienia a nadal mieszkaja tam moj ojciec, 2 ciotki i wujek 😉

  2. Na portrecie podpisanym jako Franciszka i Andrzej Sokołowscy są Leokadia i Piotr Wojtasikowe natomiast na portrecie nie podpisanym są Wadysław i Wacława Sokołowscy z domu Wojtasik i dom nie został napewno zbudowany w latach 1920 tylko znacznie puzniej napewno po roku 1930

    1. Takie informacje otrzymałam od osób,które tam mieszkają.Twierdzono,że jedna część zbudowana była wcześniej.Natomiast niewątpliwie część chałupy jest zbudowana tuż po roku 1930, o czym napisałam. Jest jedna ze starszych zachowanych chałup.Co do zdjęć to dziękuję za informacje.Proszę tylko o jedno wyjaśnienie.Rozumiem ,że Władysław był synem Andrzeja. Natomiast Leokadia to córka Andrzeja.Poprawki naniosę.

    2. Jeśli,jak napisałam budulec pochodził ze spalonego kościoła w Lubieniu,to materiał,czyli drewno użyte do budowy chałupy ma już sto lat. Kościół wybudowano w roku 1920. Pozdrawiam serdecznie i dziękuje, za informacje

  3. Leokadia Wojtasik to mama Wacławy Sokołowskiej .Ten portret nie podpisany to są Wacława i Władysław Sokołowscy. Są to moi rodzice i dziadkowie Wojtasik. Andrzeja i Franciszki Sokołowskich nie ma na tych zdięciach natomiast jeśli chodzi o dom część była postawiona w latach 30 a część w latach 60

  4. Dziękuję za relację. Powinniśmy w Polsce dbać o architekturę drewnianą. Jest szczególna dla każdego regionu i niestety coraz rzadsza. Powinno się konserwować starymi technikami, olejować ją adaptować tak jak np. w Anglii (zamiast budować nowe), bo często jest niestety zapuszczona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *