„Cudze chwalicie swego nie znacie”. Jaką tajemnicę skrywają ściany zewnętrzne zabytkowego kościoła w Mierzynie?

   Kościół w Mierzynie jest najstarszą świątynią w naszych okolicach. Jest jednocześnie obiektem zabytkowym. Ostatnio, dzięki staraniom proboszczów mierzyńskich i przyznanym finansom, możliwa była konserwacja ścian zewnętrznych. Ściany te wykonane z czerwonej cegły tzw. palcówki, fragmentami otynkowane, posiadają graffiti – napisy i wyżłobienia-otwory, a raczej dołki świadczące o średniowiecznym pochodzeniu kościoła. Dziś, po odnowieniu jeszcze lepiej widoczne.

 Te wyjątkowe dowody średniowiecznego pochodzenia świątyni, sprawne oko zwiedzającego, dostrzec może przede wszystkim na ścianie południowej i częściowo zachodniej.

   Otwory są w formie dołków (jak po łyżeczce do lodów). Takie dołki spotkać można na wielu zabytkowych średniowiecznych kościołach. Naukowcy zaczęli im się bliżej przyglądać dopiero w latach 90. XX wieku i do dziś nie dali jednoznacznej odpowiedzi, co było przyczyną ich powstania.

   Jest kilka hipotez. Jedna z nich, bardziej barwna, głosi, że są to ślady prastarych praktyk pokutnych, polegających na wierceniu palcem zagłębień w ścianie obiektu sakralnego, do krwi i do kości, dla odkupienia grzechu cudzołóstwa. Trudno palcem wywiercić otwór, być może pomagano sobie używając pieniążka lub obłej części zbroi.

   Druga hipoteza mówi o tzw. łuku ogniowym, czyli świdrze ogniowym. Dawne zwyczaje naszych przodków, jeszcze przed przyjęciem chrześcijaństwa, rozpowszechniały kult solarny. Ludzie ci czcili zarówno słońce, jak i ogień. W tamtych czasach, okres przypadający obecnie na Wielkanoc, świętowany był jako przejście z ciemności ku światłu, do życia, które dawało ogień. Najlepiej, gdy był on niecony. Czyniono to właśnie za pomocą świdrów ogniowych. W czasach przedchrześcijańskich niecenie odbywało się o ołtarz ofiarny, podstawę pomnika bóstwa, któremu oddawano hołd, potem, w okresie chrześcijaństwa, o cokoły świątyń oraz ścian. Od otrzymanego w ten sposób ognia zapalało się paschał, będący symbolem zmartwychwstałego Chrystusa. Po liturgii wierni zabierali ogień do domu i tam zapalali wygasłe paleniska.

  Trzecia hipoteza głosi, że z kościelnych cegieł pozyskiwano proszek, który stanowić miał cudowny dodatek do leczniczych i znachorskich mikstur używanych przy leczeniu dolegliwości ludzi i zwierząt.  W kontekście leczniczym mówi się także o tym, że chorzy wdmuchiwać mieli swoją dolegliwość we wcześniej wydrążoną dziurę.

Zdjęcie wykonane przed oczyszczeniem ścian

    A czymże są tajemnicze napisy na cegłach? Napisy to wyryte imiona i nazwiska ludzi oraz nazwy miejscowości, czasami z datami.  Kim byli ludzie, których imiona i nazwiska pozostawiono na murach? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Byli wśród nich prawdopodobnie muratorzy, czyli murarze kościoła, z datami i miejscami ich pochodzenia, bo kościół przechodził liczne przebudowy i rozbudowy. Osoby wymienione z imienia i nazwiska to osoby nieznane. Poza jedną. Jest nią Józef Myszkowski herbu Jastrzębiec, żyjący na początku XVII w., dziedzic Szczepanowic. Ród ten posiadał w tym czasie włości w okolicach Mierzyna.

   Najstarsze napisy zapisano tzw. kapitałą humanistyczną i pochodzą one z XVI wieku. Są to m. in.

1519 BARKE A, 1551 IACOB(VS)/MPRZEDBORZ, 1554 MATIAS, M SYDLOSKI (Szydłowski z Szydłowa)

JOANNES A/ LOWICZ, MARTINVS, LVKAS, 1573 BENAED(ICTVS), BARTHOLOME(VS),IOANNES.    Rodowód XVII-wieczny mają takie słowa jak: IOZEF M(Y)SZKOSKI- Józef Myszkowski ze Szczepanowic,

ALBERTVS /CVRZELOW(IVS) – Wojciech z Kurzelowa, MATHEVS BIELICKI, PETRUS, R(EVERE)NDUS P (ATER) STANISLA, 1622 THOMAS CORNIUS d RZYJOWICE. Zaś majuskułą pochodzącą z XVIII w. zapisano następujące słowa: IOZEF WYSOCKI, P(AN) IAN KOCZERSKI.

   Zachęcam do zwiedzania i oglądania kościoła w Mierzynie (oczywiście, kiedy uporamy się z pandemią), bo kryje on jeszcze inne historyczne niespodzianki. Mam nadzieję, że będzie okazja, by o nich napisać.

Kościół w Mierzynie,
autorka:Irena Radzewicz

Avatar

Autor: Maria Baranowska

Witam Państwa serdecznie. Noszę w sobie geny wielu starych rodów chłopskich parafii Mierzyn, Gorzkowice, Rozprza i Ręczno. Moi przodkowie ze strony ojca mieszkali przynajmniej od roku 1719 we wsi Mierzyn i od połowy XVIII wieku nosili, tak jak ja kiedyś, nazwisko Kwaśniak. Spędziłam w tej miejscowości całe swoje dzieciństwo i młodość. Aktualnie nie jestem na razie stałym jej mieszkańcem. Moją pasją zawsze była historia, od 10 lat jest to „mikro-historia”, czyli historia regionu oraz genealogia. Z zawodu jestem nauczycielem historii w szkole ponadpodstawowej w sporym mieście. Prywatnie wychowuję i wychowywałam dużą gromadkę dzieci. Zachęcam do czytania moich artykułów i poznawania ciekawych dziejów naszej małej Ojczyzny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *