Legionista, żołnierz przedwojennego Wojska Polskiego, dowódca Rejonu V AK – Andrzej Kulasek i jego niezwykłe życie (część 1)

   Kilka miesięcy temu przekonałam się o sile mediów społecznościowych. Pewnego dnia, w wyniku konwersacji z Panią Aleksandrą, dowiedziałam się, że jest ona wnuczką Andrzeja Kulaska. Dla mnie jest to człowiek – symbol, zapominany w naszych okolicach, jednakże jego barwny życiorys byłyby świetną kanwą dla filmu o historii Polski XX wieku. Muszę jednak nadmienić, że dopóki nie spotkałam się z wnuczka p. Kulaska, kojarzył mi się on wyłącznie z działalnością AK w naszych okolicach. Długa rozmowa i ogromna wiedza wnuczki p. Andrzeja o Jego życiu spowodowała, że niemalże „zakochałam się” w tej postaci. Efekt tych rozmów zaprezentuje w dwóch artykułach. Dzisiaj przedstawiam Państwu pierwszy z nich. Termin publikacji jest nieprzypadkowy- wszak obchodzimy Święto Wojska Polskiego i 100. rocznicę Cudu nad Wisłą. Andrzej Kulasek przez całe swoje życie był przede wszystkim żołnierzem walczącym o wolność swej ukochanej Ojczyzny.

dav

  Andrzej Kulasek przyszedł na świat 28 listopada 1892 r. we wsi Piwaki (obecnie jest to gmina Łęki Szlacheckie) w chłopskiej rodzinie Józefa i Katarzyny ze Stępniów. Rodzina Kulasków pojawiła się w tej wsi w poł. XIX, przychodząc z niedalekich Dobrenic. Jako mały chłopiec uczęszczał do szkoły powszechnej w Dorszynie, a była to jedna z najstarszych szkół w dawnym powiecie piotrkowskim, która działalność rozpoczęła w roku 1830 jako pierwsza szkoła w gminie Ręczno. Już jako nastolatek otrzymywał lekcje prywatne. Być może wtedy zetknął się ze Związkiem Strzeleckim, co pozwoliło na pierwsze przeszkolenie wojskowe i kształtowanie postaw patriotycznych. Gdy wybuchła I wojna światowa prawdopodobnie skorzystał z zachęty kierowanej przez dowództwo legionów polskich, by synowie chłopscy zgłaszali się do tychże formacji. Być może do tego czynu pchnęła go chęć przeżycia czegoś szczególnego, chęć wyrwania się z domu, bo do tego momentu pracował na roli w gospodarstwie swoich rodziców. Tego nie wiemy, ale jedno jest pewne – od kwietnia 1915 do lipca 1917 r. służył w 3 Pułku Piechoty Legionów, a następnie w 3 szwadronie 1 Pułku Ułanów tzw. „beliniaków” (nazwę swą zawdzięczają dowódcy tej formacji- Władysławowi Belinie- Prażmowskiemu). Brał udział w kampanii wołyńskiej przeciwko wojskom rosyjskim, której elementem była słynna II bitwa pod Kostiuchnówką stoczona w lipcu 1916 r. Na dalekim Wołyniu został ranny pod Stochodem (rzeka) podczas kontrataku na Rudkę Miryńską (pocz. sierpnia 1916). Latem, w lipcu 1917 roku po kryzysie przysięgowym, w którym większość żołnierzy posłuchała Józefa Piłsudzkiego nie składając przysięgi na wierność Królestwu Polskiemu i dotrzymanie braterstwa broni wojskom Niemiec i Austro-Węgier, trafił w stopniu starszego ułana do obozu internowania w Szczypiornie (dzisiejsza dzielnica Kalisza) i przebywał tam do grudnia 1917 r.  Jeńcy, w tym i Andrzej Kulasek, „mieszkali w ziemiankach krytych papą, które nadawały się do użytku tylko w miesiącach letnich. Wzdłuż ścian baraków stały prycze zbite z desek, z papierowymi siennikami wypchanymi wiórami i kołdrami wypchanymi starymi gazetami. W przejściu między nimi biegł wykopany w ziemi rów służący do odprowadzania wody deszczowej. Z nastaniem jesieni i zimy w baraku panował przejmujący chłód i wilgoć.” Być może młody Andrzej wespół ze swymi kolegami grywali w Szczypiornie w nowo poznaną grę, która obecnie znana jest jako piłka ręczna (szczypiorniak). Gra przyjęła się wśród legionistów, gdyż oszczędzała buty (legioniści chodzili w drewnianych butach, tzw. pontonach), a szmaciana piłka, którą wykorzystywano w czasie zabawy nie chciała się toczyć, toteż nie grano w piłkę nożną. W grudniu 1917 r. Andrzeja przewieziono do Łomży, gdzie w byłych koszarach rosyjskich przebywał do 12 lipca 1918 r. Po wojnie swoją działalność w legionach i pobyt w Szczypiornie nazwał obowiązkiem Polaka.

  Po opuszczeniu murów obozu w Łomży przez okres 3 miesięcy (od lipca do września 1918) służył w tzw. Polnische Wehrmacht (Polskiej Sile Zbrojnej) dowodzonej przez generalnego gubernatora warszawskiego Hansa Hatwiga von Beselera, by następnie służyć w kompanii wartowniczej Rady Regencyjnej, która decyzją władz okupacyjnych niemieckich i austro-węgierskich, sprawowała władzę w Królestwie Polskim od października 1917 r. Po ucieczce z tejże formacji, w październiku 1918 r. wrócił w rodzinne strony, a po latach w swoim życiorysie napisał: „Rozpocząłem pracę w Polskiej Organizacji Wojskowej, gdzie organizowałem i ćwiczyłem chłopców, co mi się po części udawało-pomimo, że byłem tropiony przez żandarmów jako żołnierz werhmachtowy i samorzutnie rozbroiłem posterunek w Rozprzy, pow. Piotrków, później zaś Niemców na stacji Rozprza i na stacji Gorzkowice.”

Od momentu, kiedy Józef Piłsudzki otrzymał władzę wojskową od Rady regencyjnej, czyli od 11 listopada 1918 roku, aż do końca grudnia 1920 r. służył w wojsku polskim jako ochotnik. Był potrzebny Ojczyźnie, która walczyła o własne terytorium i granice. W pierwszych miesiącach niepodległości nowotworzone Wojsko Polskie opierało się na zaciągu ochotniczym, co miało zwiększyć morale armii. Obawiano się, że powszechny pobór do wojska może doprowadzić do niezadowolenia wśród społeczeństwa, którego przedstawiciele służyli w czasie wojny w trzech armiach zaborczych. Walczył o granice, jak setki tysięcy innych Polaków służąc w stopniu plutonowego u boku mjr Leopolda Lisa Kuli- ulubieńca Józefa Piłsudzkiego, wyjeżdżając pod koniec listopada 1918 na front wschodni, by brać udział w walkach o Lwów z wojskami ukraińskimi, a następnie w walkach na Wołyniu. Za postawę w czasie tych walk sierżant Andrzej kulasek otrzymał Krzyż Walecznych. Oto jak opisywano jego czyny: ”Już w bitwie pod Nowosiółkami Kardynalskimi (gmina Lubycza Królewska) obok Uhnowa w dniu 20 stycznia 1919 r. sierżant Kulasek Andrzej  w czasie zdobywania tejże miejscowości mając za zadanie ubezpieczać swym plutonem atakujące dwie kompanie II baonu 23 pp. od prawego skrzydła, przechodzi w czasie walki z własnej inicjatywy ze swym plutonem do ataku i po krótkim brawurowym starciu się z nieprzyjacielem, biorąc przy tym sześciu jeńców, dostaje się poniekąd na tyły tegoż  ułatwiając przez wprowadzenie nieprzyjaciela  w chwilowe zamieszanie akcje własnych wojsk, które rozgromiły i zmusiły do opuszczenia z zajmowanych stanowisk nieprzyjaciela. W bitwie pod Uhnowem w dniu 21 stycznia 1919 przy kontrataku własnych wojsk mających na celu wyrzucenie nieprzyjaciela z zajętych chwilowo przez niego przedmieść, sierżant Kulasek w czasie walk ulicznych mimo przewagi nieprzyjaciela, wyrzucił tegoż ze zdobytych przez niego stanowisk, zajmując dzięki swej odwadze nakazane mu stanowisko i mimo kilkukrotnych ponawianych ataków utrzymał się aż do nadejścia posiłków”. Będąc żołnierzem 23 pp.  brał udział w ostatniej operacji wojskowej wojny polsko- bolszewickiej stoczonej we wrześniu 1920 r.  i znanej w historii wojskowości jako bitwa nad Niemnem, która po „Cudzie nad Wisłą” ostatecznie zmusiła wojska bolszewickie do podpisania rozejmu. 18 października 1920 r. Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski wystosował do swoich żołnierzy ostatni rozkaz wydany w trakcie działań wojennych a brzmiał on następująco: „Żołnierze! Dwa długie lata pierwsze istnienia wolnej Polski spędziliście w ciężkiej pracy i krwawym znoju, kończycie wojnę wspaniałem zwycięstwem, a nieprzyjaciel – złamany przez Was, zgodził się wreszcie na podpisanie pierwszych i głównych zasad upragnionego pokoju. Żołnierze! Nie na próżno i nie na marne poszedł Wasz trud. (…) Żołnierze! Zrobiliście Polskę mocną, pewną siebie i swobodną, możecie być dumni i zadowoleni ze spełnienia swojego obowiązku. Kraj co w dwóch latach potrafił wytworzyć takiego żołnierza, jakim wy jesteście, może spokojnie patrzeć w przyszłość. Dziękuję Wam raz jeszcze.” Słowa te skierowane były również do Andrzeja Kulaska, który 27 grudnia 1920 r. opuścił 6 Brygadę Piechoty Legionów (23 pp. wszedł w jej skład), by schorowany oraz kilkukrotnie ranny wrócić w swoje rodzinne strony –na Ziemię Piotrkowską, do Ojcowizny. Andrzej Kulasek za działalność dla Ojczyzny w latach 1915-1920 został odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy, Krzyżem Walecznych I-go stopnia, Medalem za Wojnę 1918-1921, a także Medalem Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości.

   W kolejnym artykule przedstawię dalsze losy naszego bohatera. Wszystkie opisane powyżej wydarzenia są efektem kwerendy archiwalnej, którą prowadzi wnuczka Pana Andrzeja –p. Aleksandra Korek –Rycerz. Dziękuje serdecznie!

Avatar

Autor: Maria Baranowska

Witam Państwa serdecznie. Noszę w sobie geny wielu starych rodów chłopskich parafii Mierzyn, Gorzkowice, Rozprza i Ręczno. Moi przodkowie ze strony ojca mieszkali przynajmniej od roku 1719 we wsi Mierzyn i od połowy XVIII wieku nosili, tak jak ja kiedyś, nazwisko Kwaśniak. Spędziłam w tej miejscowości całe swoje dzieciństwo i młodość. Aktualnie nie jestem na razie stałym jej mieszkańcem. Moją pasją zawsze była historia, od 10 lat jest to „mikro-historia”, czyli historia regionu oraz genealogia. Z zawodu jestem nauczycielem historii w szkole ponadpodstawowej w sporym mieście. Prywatnie wychowuję i wychowywałam dużą gromadkę dzieci. Zachęcam do czytania moich artykułów i poznawania ciekawych dziejów naszej małej Ojczyzny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *