Legionista, żołnierz przedwojennego Wojska Polskiego, dowódca Rejonu V AK-Andrzej Kulasek i jego niezwykłe życie(część 2)

   Andrzej Kulasek po powrocie w rodzinne strony –od roku 1920, przez 4 lata pracował jako instruktor w Związku Strzeleckim, który nawiązywał do tradycji Związku Strzeleckiego z lat 1910–1914 i zrzeszał pozaszkolną, przedpoborową młodzież, głównie wiejską i rzemieślniczą, prowadząc wśród niej działalność w zakresie wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego. Dawny legionista, uczestnik walk o granice na wschodzie  II RP, ściśle współpracował  z obozem J. Piłsudskiego. Od roku 1923, aż do śmierci w roku 1959 jego losy związane były z miejscowością  Łazy –Dąbrowa, bowiem nabył od państwa na własność gospodarstwo z parcelowanego majątku Łazy i stał się właścicielem działki liczącej ponad 6 ha ziemi. Gospodarstwo to prowadzone było przez teściów, a on aż do roku 1939 wraz ze swoją małżonką – Czesławą Śledzińską – mieszkał z krótkimi przerwami w Piotrkowie Tryb. Dlaczego tam? Andrzej Kulasek od 1924 r. ponownie wstępuje do armii, jest podoficerem zawodowym i dowódcą I Baonu 25 pp stacjonującego w tym mieście. Swoją pracę zawodową wykonuje wzorowo, tuż przed wybuchem wojny posiada stopień chorążego.

Słuchacze Szkoły Podoficerskiej w Zaleszczykach w przedwojennym województwie tarnopolskim.
Andrzej Kulasek przebywał tam przez okres 5-ciu miesięcy w 1926 r.
Żołnierze 25 pp, wśród nich Andrzej Kulasek

Gdy wybucha wojna –we wrześniu 1939 r walczy w okolicach Częstochowy, a następnie przybywa do swojego gospodarstwa, by osiąść tam na stałe. Miejsce to staje się świadkiem dalszego życia Andrzeja Kulaska, który w okresie II wojny światowej zapisał piękną kartę będąc komendantem Rejonu V(IV) ZWZ/AK. Chor. Andrzej Kulasek ma liczne znajomości w kręgach dawnych żołnierzy zawodowych związanych z garnizonem w Piotrkowie Tryb., nie może więc dziwić fakt, że w listopadzie 1939 r. w jego domu zawiązały się struktury Związku Walki Zbrojnej (siły zbrojne podległe rządowi polskiemu na emigracji, przekształcone 14 lutego 1942 w Armię Krajową) w naszych okolicach. Według I. Kowalczyka -osoby blisko z nim współpracującej- w noc sylwestrową z 1939 na 1940 r. doszło do spotkania w domu Kulaska, w którym  brali udział: chorąży Józef Olender –sąsiad Kulaska, właściciel ziemski Kłysik z Krzyżanowa –Kolonii, Olawa z Lubienia, legionista z Piotrkowa Jan Rolka, właściciel ziemski ze Straszowa Józef Grzybowski i żołnierz kampanii wrześniowej –starszy sierżant Władysław Kowalczyk. Był to początek tworzenia się późniejszego Rejonu V ZWZ/AK, który w 1944 r. skupiał V kompanii i liczył 905 żołnierzy. Chor. Andrzej Kulasek przyjął pseudonim „Pogan”, Poganin” i do sierpnia 1944 r, do tajemniczego pożaru stodoły w swym gospodarstwie kierował tymże Rejonem V skupiającym miejscowości gmin: Rozprza, Krzyżanów, Parzniewice i okolic Łęczna.

Gospodarstwo „Pogana” było skrzynką kontaktową dla konspiratorów, stodoła stała się miejscem przechowywania zrzutów oraz przez pewien czas schronieniem dla płk. Józefa Galera- „Chudego”, Żyda z pochodzenia, który był naczelnym lekarzem 25 pp AK. Poganin organizował pomoc dla Żydów i brał udział w kilku akcjach bojowych.

Adam Olasik w swoich wspomnieniach tak pisał o chor. Kulasku: „Miał kontakty z komendą obwodu ZWZ przez swoich kolegów z 25 pp zamieszkałych w Piotrkowie(…), był on znany na terenie działania ze swego patriotyzmu, autorytetu i był obdarzony zaufaniem (…) Andrzej kulasek był dobrym organizatorem i konspiratorem i na tym terenie było najmniej aresztowań. Miał on właściwe podejście do swych podwładnych i miejscowego społeczeństwa. Organizacyjnie i liczbowo był to jeden z najlepiej postawionych rejonów. Szczególnie uwydatniało się to w przyjmowaniu zrzutów i ich zabezpieczaniu.” Z kolei  Stanisław Burza- Karliński, znany konspirator i dowódca OP z naszych okolic, pisał o nim: „Lubiłem i ceniłem go za rzeczową, żołnierską postawę i wielkie zaangażowanie w walce z wrogiem. Mimo że mógłbym być jego synem, zawsze miał do mnie koleżeński, serdeczny stosunek i darzył zaufaniem”. Dziwi więc fakt, że Burza Karliński nie przybył na Jego pogrzeb, mimo że zapowiedział swoje przybycie na tę uroczystość.

Ten niepozorny mężczyzna to Andrzej Kulasek, komendant Rejonu V ZWZ/AK.
Zdjęcie wykonano prawdopodobnie w roku 1944.

Jak wspomniałam Pogan kierował Rejonem V do momentu wybuchu pożaru stodoły w jego gospodarstwie. Wokół tego pożaru narosło wiele niedomówień i jest on otoczony do dziś mgiełką tajemnicy. Pożar nastąpił na początku sierpnia 1944r. Stodoła była magazynem broni, miejscem krótkiego składowania zrzutów-broni i amunicji i również miejscem przechowywania dokumentów związanych z funkcjonowaniem Rejonu V. Według I. kowalczyka w dniu pożaru do gospodarstwa Kulaska przyjechało z Piotrkowa „trzech chemików, którzy przeprowadzali eksperymenty z materiałami wybuchowymi co stało się przyczyną pożaru. Aleksandra Korek Rycerz -wnuczka Andrzeja i osoba, która wie najwięcej o tej postaci- twierdzi, że kilka dni przed pożarem miał miejsce zrzut (okolice Fałku). Zawartość zrzutu umieszczono w stodole Jej dziadka i stopniowo wywożono do innych kryjówek. Zostało jednak jeszcze sporo broni. W tym dniu przyjechał do „Pogana” oficer do zadań specjalnych Witold Skórzewski ps. „Tomasz”, który miał ze sobą worek z racami sygnalizacyjnymi. Między mężczyznami doszło do ostrej rozmowy. Tomasz miał rzucić worek pod stół, gdzie były dokumenty i wyjść. Wtedy doszło do pożaru. Mimo, że się paliło, Pogan ze stodoły nie wychodził. Coś tam robił. Uratował go brat Roman, również konspirator o pseudonimie „Znicz”, który wyciągnął go mocno poparzonego. Według Jego słów stodoła była zamknięta od zewnątrz, co uniemożliwiało wydostanie się „Pogana”. Do szpitala w Piotrkowie zawiózł go nieznany Niemiec. Miał być tam pilnowany przez swoich ludzi z konspiracji. W pożarze spaliły się wszystkie dokumenty, co jest ogromną stratą, bowiem trudno jest obecnie dokładnie odtworzyć składy osobowe lub choćby poznać pseudonimy ludzi związanych z Rejonem V. Świadek pożaru wspominał, że ”waliło, że nie dało się podejść” a o pożarze nie dowiedzieli się Niemcy, był on ugaszony siłami OSP z Łazów Dużych. Prawdopodobnie doszło do konfliktu między „Poganem” a „Tomaszem”, który po wojnie rozpoczął służbę w ludowym wojsku polskim a następnie pracował w MON. Andrzej Kulasek służbę dla Ojczyzny zakończył w stopniu porucznika i co ogromnie dziwi, nie zostawił żadnych wspomnień z okresu II wojny światowej i całego swojego życia. Prawdą jest, że czas powojenny do takich wspomnień nie zachęcał. Był to bowiem czas walki o władzę między siłami związanymi z rządem londyńskim i komunistami, a nieco później mieliśmy okres stalinizmu, który zapełnił polskie więzienia dawnymi konspiratorami- nierzadko z AK.

 Dodam jeszcze, że rodzina „Pogana” mocno była zaangażowana w pracę konspiracyjną i walkę z okupantem niemieckim. Żona Czesława nosiła pseudonim „Waldemar”, jej siostra Kazimiera Śledzińska to „Kanaryjka”, Tadeusz Kulasek , syn Czesławy i Andrzeja to „Rosomak”, natomiast ich córka- Mirosława Korek to „Hajduczek”. Andrzej Kulasek zmarł po długiej i ciężkiej chorobie, a Jego ciało spoczywa na cmentarzu w Milejowie.

Roman Kulasek, ps. “Znicz”, brat Andrzeja.
Uratował mu życie, wynosząc go z płonącej stodoły.

Artykuł jest moim podziękowaniem dla wielkiej rzeszy ludzi, często zupełnie dzisiaj zapomnianych, którzy narażając swoje życie, a czasami je tracąc, walczyli o wolność naszej Ojczyzny, tak dotkliwie umęczonej w okresie okupacji.

Jeszcze raz dziękuję p. Aleksandrze Korek –Rycerz za pomoc i udostępnione materiały źródłowe.

Avatar

Autor: Maria Baranowska

Witam Państwa serdecznie. Noszę w sobie geny wielu starych rodów chłopskich parafii Mierzyn, Gorzkowice, Rozprza i Ręczno. Moi przodkowie ze strony ojca mieszkali przynajmniej od roku 1719 we wsi Mierzyn i od połowy XVIII wieku nosili, tak jak ja kiedyś, nazwisko Kwaśniak. Spędziłam w tej miejscowości całe swoje dzieciństwo i młodość. Aktualnie nie jestem na razie stałym jej mieszkańcem. Moją pasją zawsze była historia, od 10 lat jest to „mikro-historia”, czyli historia regionu oraz genealogia. Z zawodu jestem nauczycielem historii w szkole ponadpodstawowej w sporym mieście. Prywatnie wychowuję i wychowywałam dużą gromadkę dzieci. Zachęcam do czytania moich artykułów i poznawania ciekawych dziejów naszej małej Ojczyzny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *