03 września 2020 – 81 rocznica obrony Rozprzy

Zapewne większość z nas – mieszkańców Rozprzy i okolicy – pamięta, że 81 lat temu miała miejsce bohaterska obrona Rozprzy przed nacierającymi wojskami niemieckimi. Najlepiej opisał te wydarzenia nieżyjący już mieszkaniec Rozprzy, pan Sławomir Jaros. Zachęcamy do przeczytania zamieszczonego poniżej tekstu.

Historia obrony Rozprzy we wrześniu 1939r. autorstwa inż. Sławomira Jarosa

Zanim usłyszeliśmy ranny komunikat radiowy Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego, który brzmiał – „Dnia 1 września 1939 r. w godzinach rannych niespodziewającym atakiem lotnictwa i oddziałów lądowych Niemcy wtargnęli na nasze terytorium nie wypowiadając wojny…” wzdłuż całej naszej granicy zachodniej i północnej grzmiały już salwy hitlerowskich armat, płonęły przygraniczne wsie i miasteczka. Na budzące się ze snu miasta i osiedla w głębi kraju leciały bomby hitlerowskiej Luftwaffe.

Już w pierwszych dniach wojny Rozprza znalazła się w centrum decydujących o losach wojny operacji. Leżąc na głównej osi natarcia hitlerowskich dywizji w kierunku Piotrkowa i Warszawy, stała się ważnym punktem obrony, od utrzymania którego w znacznym stopniu uzależniony był przebieg działań wojennych.

Rejon Rozprzy nie był umocniony. Do budowy skromnych fortyfikacji stałych typu polowego przystąpiono dopiero na kilka tygodni przed samą ofensywą hitlerowską na Polskę.

Już 2 września linia Góra Borowska-Rozprza, zwana pozycją Prutki, obsadzona została prowizorycznie batalionem marszowym 25 pułku piechoty, 7 samodzielnym batalionem ciężkich karabinów maszynowych i 2 dywizjonem 4 pułku artylerii ppłka. Jana Szusztra.

Dowództwo nad całością sił odcinka Prutki objął płk. L. Czyżewski.

Obrona polska w stosunku do oczekującego ją zadania była zupełnie nie wystarczająca, tak ilościowo jak i pod względem siły ognia. Dowództwo pod odcinka Rozprza objął ppłk. Artur Pollak.

W godzinach przedpołudniowych 3 września lotnictwo niemieckie dokonało pierwszego nalotu bombowego na rejon stacji Rozprza i na wschodni skraj osady, nie wyrządzając jednak większych strat.

Pierwsze pojazdy i oddziały rozpoznawcze nieprzyjacielskiej 1 dywizji pancernej zauważono na przedpolu Rozprzy w dniu 3 września między godziną 14 a 15 na wysokości wzgórza białocińskiego.

W tym momencie grupa polskich saperów wysadziła żelbetonowy most drogowy na rzeczce Prutce, niszcząc przyczółek mostowy od strony Rozprzy, aby uniemożliwić Niemcom wtargnięcie z marszu do słabo obsadzonej osady, opuszczonej w popłochu przez uchodzących do okolicznych lasów mieszkańców.

Pancerny patrol nieprzyjacielski złożony z trzech czołgów który podszedł na wysokość cmentarza żydowskiego na wzgórzu za wsią Bazar, ostrzelany został skutecznie z działka p.panc. 37 mm ustawionego w ogrodzie dworskim nad Prutką. Dwa czołgi niemieckie zostały rozbite, trzeci silnie ostrzelany uszedł w kierunku Białocina.

Silne i skuteczne ostrzelanie niemieckiego podjazdu pancernego pod Rozprzę upewniło dowództwo hitlerowskie, że uchwycenie przez zaskoczenie mostu na Prutce oraz samej osady jest niemożliwe, Polacy zaś nie zrezygnują z obrony tego kierunku.

Około godziny 21 Niemcy podciągnąwszy w rejon Niechcic i Białocina dalsze siły, ponowili próbę zaatakowania Rozprzy wzdłuż szosy Kamieńsk-Rozprza, rozpoczynając silne ostrzeliwanie artyleryjskie przedpola pozycji polskich w rejonie Rozprzy oraz kładąc zmasowany ogień ciężkiej broni maszynowej na nieliczne polskie stanowiska obronne na południowym skraju osady.

Zapłonęły zabudowania wschodniej części wsi Kęszyn, rozjaśniając swą łuną całą okolicę. Obrona polska nie pozostała dłużna, odpowiadając ogniem ckm-ów i artylerii strzelającej skutecznie z rejonu Góry Borowskiej.

Pogodny ranek 4 września rozpoczął się atakiem silnych eskadr bombowców z 4 floty powietrznej gen. Lohra oraz myśliwców gen. Rychthofena na pozycje 2 pp u podnóża masywu Góry Borowskiej oraz na tyły obronne na całym odcinku Prutki.

Rozpoczęła również ogień artyleria niemiecka, zapalając tym razem zachodni skraj wsi Kęszyn oraz zabudowania południowej części Rozprzy.

Rusza powoli do decydującego natarcia pancerny taran nieprzyjaciela, 4 dywizja pancerna Rejnhadta przekraczając rzekę Widawkę na zachód od Kamieńska i we wczesnych godzinach popołudniowych, zrównawszy się z walczącą od niej na wschód i nieco wysuniętą do przodu 1 dywizją Schmidta , nawiązuje styczność bojową z wysuniętymi placówkami 2 pp. Nadzwyczaj skuteczny ogień 3 dywizjonu 2 p.a.l. krzyżuje zamiary Niemców przełamania pozycji polskich wprost z marszu, zmuszając czołgi nieprzyjaciela do odwrotu. Kilka z nich płonie na przedpolach. Towarzyszące natarciu czołgów kompanie niemieckich strzelców zmotoryzowanych zalegają w polu pod ogniem polskich ckm-ów. Rozpoczyna się długi pojedynek ogniowy.

Około godziny 10.00 wzmaga się ogień z nieprzyjacielskich artylerii na polskie stanowiska przed Rozprzą, Magdalenką, Jeżowem. Około południa z za wzgórza na tyłach wsi Bazar, Kęszyn i Dzięciary wychodzi natarcie piechoty niemieckiej na linię rzeczki Prutki, wspierane masywnym ogniem czołgów 1 dywizji pancernej, której wozy bojowe w obawie przed unieruchomieniem w bagnistych łąkach, ciągnących się wzdłuż wąskiego koryta Prutki, zwłaszcza po jej południowej stronie posuwają się powoli i nadzwyczaj ostrożnie za kompaniami strzelców zmotoryzowanych. Raz po raz kompanie niemieckie podrywają się do przodu, przebywając połowę drogi dzielącej je od Prutki, za którą znajdują się nieliczne polskie stanowiska, ale przyduszone ogniem ckm-ów przypadają do ziemi, cofając się na pozycję wyjściowe. Polskie ckm-y prują ogniem niemal bez przerwy. Nie przestają strzelać nawet wtedy, gdy nad ich gniazdami pikują nurkowce.

Zbliża się zachód słońca. Polski ogień stopniowo słabnie. Pociski artyleryjskie i bomby ze Sztukasów zrobiły swoje, niszcząc liczne polskie gniazda karabinów maszynowych. Popękały lufy rozgrzane od ognia i ochłodzone wodą, skończyła się amunicja, Niemcy wykorzystują ten moment i prą do przodu. Jednej z kompanii strzelców udaje się dojść do samego brzegu rzeczki naprzeciw luki między wsią Magdalenka i Jeżów. Zapadają się wprawdzie wśród traw pod ogniem obrońców, lecz tym razem nie ustępują. Saperzy Niemieccy wyszukują miejsca przeprawy przez torfowiska i rzeczkę. Za chwilę na łąki wtaczają się hitlerowskie czołgi, ostrożnie i powoli. Ich broń maszynowa i działka pomagają strzelcom w przedostaniu się na drugi brzeg i uchwyceniu odcinka drogi prowadzącej z Rozprzy do Jeżowa.

Bój staje się coraz bardziej zacięty. Hitlerowcom udaje się przedostać przez mokradła i rzeczkę za północny brzeg. Przy ich wsparciu piechota wgryza się w nieliczne już polskie stanowiska. Żołnierze nasi pojedynczo i małymi grupkami wycofują się w kierunku północnym za Magdalenkę i Jeżów na Wygodę, Kisiele, Pieńki i wschodni, za zabudowania Rozprzy, ostrzeliwując się zażarcie.

Od strony wzgórza cmentarnego rusza kilka czołgów i piechota niemiecka na południowy skraj Rozprzy. Pojedyncze wozy już podchodzą pod zwalony most na wjeździe do miasteczka. Spotyka tu ich wściekły ogień „trzydziestki siódemki” z parku dworskiego. W odstępach prawie minutowych pięć z nich zostaje unieruchomionych celnymi strzałami na stoku wzgórza cmentarnego i na zakręcie drogi z Niechcic. Reszta pośpiesznie kryje się za cmentarzem i pogorzeliskami Kęszyna. Milknie również niemiecki ckm podciągnięty prawie na sam brzeg rzeczki naprzeciw młyna. Rozwścieczeni Niemcy kierują zmasowany ogień artylerii na samotne stanowisko armaty przeciwpancernej. Zostaje ona wreszcie rozbita. Bohaterska obsługa „trzydziestki siódemki” dowodzona przez kaprala Władysława Barskiego, ginie.

Piechota niemiecka, podciągnięta prawie nad samą Prutkę, nie próbuje na razie szturmować Rozprzy, która już praktycznie nie posiada żadnej obrony. W ciszy panującej w miasteczku hitlerowcy podejrzewają zasadzkę.

Nastaję noc rozjaśniona pożarami Rozprzy, Kęszyna i porozrzucanych po polu bitwy czołgów polskich i niemieckich.

Pod osłoną nocy obie strony dokonują przegrupowań swych sił, przy czym niemieckie patrole pancerne, działające z za zdobytego przyczółku na zachód od Rozprzy obchodzą osadę od północy, osiągając około godziny 3.00 nad ranem dnia 5 września drogę łączącą miasteczko ze stacja kolejową i zajmując stanowiska w pobliżu gospodarczych zabudowań dworskich ostrzeliwują pociskami świetlnymi okolice stacji oraz opuszczane w pośpiechu przez piechotę polską ostatnie stanowiska na stoku między drogą i rzeczką na wschodnim skraju osady, za kompleksem zabudowań dworskich.

Jednocześnie od Bazaru i Kęszyna wchodzą do Rozprzy po zniszczonym moście kompanie niemieckie strzelców zmotoryzowanych, zajmując już bez wystrzału zupełnie wyludnione miasteczko.

W ten sposób droga na Piotrków zostaje otwarta. Rozpoczyna się bitwa o Piotrków. Wciąż toczą się zacięte walki o Górę Borowską.

W końcu września 1939 r. zapanowała wokół Rozprzy pobitewna cisza, lecz nie ustała walka z najeźdźcą, została ona przeniesiona na długie lata do podziemia.

Pamiętać musimy, że ziemia Rozprzańska stała się droższa o bohaterstwo, trud, krew i życie żołnierza polskiego, który przyszedł z Kielecczyzny i dalekiej Wileńszczyzny, spod Piotrkowa i Sandomierza, z Łodzi i Grodna, by bronić jej przed niemieckim najeźdźcą.

Niech o tragedii pamiętnych dni wrześniowych mówią skromne żołnierskie mogiły na okolicznych cmentarzach. O bohaterstwie polskiego żołnierza niech przypomina pomnik „Bohatera 1939-1945” wzniesiony w roku 1960 na rozprzańskim rynku i skromny głaz ustawiony w 900 lecie istnienia Rozprzy w podworskim parku nad Prutką, w miejscu, gdzie we wrześniu 1939 r. walczyła w obronie Rozprzy i zginęła bohaterską śmiercią obsługa „trzydziestki siódemki”.

Stara tablica pamiątkowa z pomnika – kamienia znajdującego się w miejscu działań wojennych – obecnie pomnik znajduje się przy Ośrodku Zdrowia w Rozprzy
Miejsce spoczynku bohaterskich obrońców Rozprzy

Tak w opisie Sławomira Jarosa wyglądała obrona Rozprzy. Chciejmy pamiętać o wydarzeniach, które miały miejsce na ziemi rozprzańskiej na początku września 1939 roku. Pamiętajmy my i przekazujmy te wspomnienia kolejnym pokoleniom. Będąc na cmentarzu w Rozprzy, zatrzymajmy się na chwilę zadumy przy grobie bohaterskiej załogi kaprala Barskiego…

Robert Kabziński

Autor: Robert Kabziński

Cześć! Mam na imię Robert. Od zawsze jestem związany z Rozprzą. Tutaj się urodziłem, chodziłem do szkoły, tutaj mieszkam i od wielu lat prowadzę zakład fotograficzny. Pasjonuję się historią Rozprzy - tą "pisaną" i tą zatrzymaną w kadrze. W październiku 2018 roku otrzymałem ogromny mandat zaufania od mieszkańców Rozprzy i jestem radnym Rady Gminy Rozprza. Bardzo się cieszę, że mogę współtworzyć tę stronę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *