O Wojciechu Skrobku walczącym w powstaniu listopadowym, jego rodzinie i służbie w armii Królestwa Polskiego

„ Do broni, godzina wybiła,

przy nas Potęga, Siła.

Za wstyd, za lata niewoli,

za lata, lata łez

przywłaszczycielom kres!”

(fragment Nocy Listopadowej Stanisława Wyspiańskiego)

 29 listopada 1830 r. rozpoczęło się powstanie będące jednym z wielu walk narodowowyzwoleńczych Polaków żyjących pod zaborami. Powstanie rozpoczęte Nocą Listopadową i walkami w Warszawie przekształciło się w regularną wojnę polsko –rosyjską. Tysiące  żołnierzy  powołanych do służby w armii Królestwa Polskiego, będącego w ścisłej zależności od Rosji, walczyła z regularna armią rosyjską tracąc zdrowie i życie. Dzisiaj przedstawię historię jednego z takich żołnierzy, pochodzącego z naszych okolic oraz historię jego rodziny. Odtworzyłam ją dzięki dokumentom archiwalnym i zapiskom w księgach metrykalnych.

  Służba w armii Królestwa Polskiego trwała 10 lat. Nie praktykowano  powszechnej służby wojskowej, a źródłem uzupełniania wojska polskiego w latach 1815-1830 był przede wszystkim pobór, a następnie przyjmowanie zgłaszających się dobrowolnie ochotników. Ówczesny  pobór rekrutów przeprowadzano przeciętnie raz na 2 lata, a liczba poborowych nie była stała, bo wahała się od 2400 do 10000. Armia Królestwa nie posiadała żadnych formacji rezerwowych. Żołnierzy zwolnionych ze służby, poprzez wysługę lat, uważano za takich dożywotnio.

  Prawo uwalniało od służby przedstawicieli inteligencji, przemysłu i rzemiosła. Wolni byli również – ze względu na przyrost ludności – ci wszyscy, którzy żenili się przed wiekiem poborowym, a następnie posiadający ulgi ze względów rodzinnych (jedynacy; jeden syn w rodzinie z wyboru rodziców; synowie mający opiekę nad rodzeństwem po śmierci rodziców). Ze służby zwalniano również  Żydów, ale nakładano na nich specjalny podatek. Istniała możliwość dawania zastępców do odbycia służby w wojsku. Koszt takiej usługi wynosił ok. 2000 złp. Jeśli zastępca zdezerterował lub umarł w czasie odbywania służby należało znaleźć kolejnego lub samemu się stawić. Każdy bogatszy, mający trochę obrotności i pieniędzy, łatwo uwalniał się od służby, a powinność spadała głównie na warstwy biedniejsze, w szczególności chłopów.

  W takim to wojsku Królestwa Polskiego służył Wojciech Skrobek, chłop urodzony w małej wiosce Bryszki w parafii Mierzyn w roku 1797. Był synem Franciszka i Gertrudy z Sikorów, zagrodników mających sporą gromadkę dzieci (9), co było to wtedy zjawiskiem nader normalnym. W lutym 1828 roku, mając lat 31 i będąc już po 10 -letniej służbie w województwie mazowieckim w  Pułku 6 Piechoty Liniowej, zawarł związek małżeński  z Marianną Walczak, córką  sołtysa wsi Rajsko Duże, Ignacego i Agnieszki z Tarnawskich, lat mającą 20 i w Rajsku przy swoim szwagrze zamieszkałą. Była ona już wtedy półsierotą, bo ojciec będąc w sile wieku zmarł w wyniku nieszczęśliwego wypadku -przecięciu nogi i dużym upływie krwi.

Żołnierze Pułku 6 Piechoty Liniowej -w pułku tym służył 10 lat Wojciech Skrobek
Żródło:Wikipedia

  Wojciech i Marianna Skrobkowie zamieszkali w Rajsku Dużym i doczekali się dwójki dzieci-Szymona i Agnieszki. Agnieszka została ochrzczona na początku stycznia 1831 roku,  a Wojciech kilka dni po tym wydarzeniu został wezwany do armii, która szykowała się do walki z Rosjanami. Nie mógł przypuszczać, że nie zobaczy już nigdy swoich  bliskich oraz rodzinnych stron. W domu zostawił żonę wraz z maleńką córką, bowiem syn Szymon zmarł mając kilka miesięcy. Niestety i jego córka zmarła skończywszy pierwszy rok życia. Żona długo czekała na powrót męża z wojny, pamiętała, że gdy opuszczał próg rodzinnej chaty obiecywał ze łzami w oczach, że do niej wróci. Lata mijały,  a jego nie było. W końcu Marianna dowiedziała się, że został zabity w czasie powstania. Nowinę taką przyniósł Jan Rozental -gajowy borów straszowskich zamieszkały w osadzie Bagno. Tenże Jan zeznawał przed władzami kościelnymi, że Wojciech „ze mną w wojsku polskim służył, a w czasie rewolucji 1831r zostawał w kompanii czwartej kosynierów, w tymże roku na wiosnę w bitwie pod Grochowem w mej obecności o kuli armatniej zginął, o czym naocznie i sumiennie jestem przekonany, iż Wojciech Skrobek, Marianny Skrobkowej mąż, nie żyje”. Zginął Wojciech w nierozstrzygniętej bitwie pod Olszynka Grochowską, w wielkim boju o Warszawę 25 lutego 1831 r i był jedną z 6800 polskich ofiar tej najkrwawszej bitwy powstania.

  Dalsze życie Marianny było trudne. Po otrzymaniu zgody przez władze kościelne na powtórne małżeństwo, w roku 1835 związała się  z wdowcem Andrzejem Bańskim- zagrodnikiem  z Łochyńska. Po utracie córki Marianny mieszkali krótko w Straszowie, by około roku 1846 zamieszkać w folwarku rajskim, w którym Andrzej był  karbowym. Po śmierci męża i córki Jadwigi,  owdowiała Marianna wróciła  wraz z dwiema córkami do Łochyńska i pomieszkiwała przy bracie. Rok 1849 przyniósł jej trzecie małżeństwo –związała się z Błażejem Odrzywołem ze wsi Kisiele. Nie był to chyba udany związek-  Marianna umarła jesienią tego samego roku, mieszkając oddzielnie na komornym w Starej Wsi. Losy Marianny były typowe dla kobiet ze wsi. Po stracie męża szybko wchodziły po raz kolejny za mąż. Jej pierwszy związek został przerwany przez wydarzenie polityczne, które miało wpływ na losy wielu, wielu rodzin. Wspomnianych powyżej zeznań świadków śmierci mężczyzn w czasie działań bojowych w okresie powstania listopadowego znalazłam kilka. Wybrałam Wojciecha, bo nosił nazwisko popularne po dziś dzień w naszych stronach, silnie związane z ziemią rozpierską od setek lat, ale to już zupełnie inna opowieść.

Akt zgonu Marianny, Księgi metrykalne parafii Rozprza

Avatar

Autor: Maria Baranowska

Witam Państwa serdecznie. Noszę w sobie geny wielu starych rodów chłopskich parafii Mierzyn, Gorzkowice, Rozprza i Ręczno. Moi przodkowie ze strony ojca mieszkali przynajmniej od roku 1719 we wsi Mierzyn i od połowy XVIII wieku nosili, tak jak ja kiedyś, nazwisko Kwaśniak. Spędziłam w tej miejscowości całe swoje dzieciństwo i młodość. Aktualnie nie jestem na razie stałym jej mieszkańcem. Moją pasją zawsze była historia, od 10 lat jest to „mikro-historia”, czyli historia regionu oraz genealogia. Z zawodu jestem nauczycielem historii w szkole ponadpodstawowej w sporym mieście. Prywatnie wychowuję i wychowywałam dużą gromadkę dzieci. Zachęcam do czytania moich artykułów i poznawania ciekawych dziejów naszej małej Ojczyzny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *