O Mietku “Bajarzu”, rodzie Rakoczych, kapliczkach i dziedzicach wsi Gościnna

Kilka tygodni temu, w pewną dość mroźną sobotę miałam przyjemność spotkać osobę mająca sporą wiedzę o historii i przeszłości paru miejsc w naszym regionie. Sam mówi o sobie „Bajarz”, ale ja z racji kilku bardzo ciekawych historii, które od niego usłyszałam, nazwę p. Mieczysława Rakoczego, bo o nim mowa, ciekawym opowiadaczem wspaniałych historii. Dzisiejszy artykuł jest efektem jego narracji o bliskich jego sercu miejscach oraz moich badań archiwalnych. Po bliższym poznaniu się, okazało się, że mimo tego, iż skończyliśmy odmienne typy szkół, historii w szkole ponadpodstawowej uczyła nas ta sama osoba. Była to długoletnia profesor piotrkowskich szkół ponadpodstawowych i moja ulubiona nauczycielka, którą zawsze mile i z wielką sympatią wspominam- p. Ewa Dymus. Panu Mietkowi „Bajarzowi” bardzo serdecznie dziękuję za możliwość realizacji wspaniałej wycieczki i opowieści, które ułatwiły mi napisanie tegoż artykułu.

Dziś Gościnna to wieś leżąca na pograniczu gminy Gorzkowice. Przez wieki nazwa wsi ewaluowała i miała taką pisownię-Goszczyno, Gosczyna, Gosczynna. Po raz pierwszy w przekazach źródłowych pojawia się w roku 1327, kiedy to „po 31 maj w Krakowie. Władysław Łokietek, król polski, nagradzaiąc zasługi Woyciecha Gembki i niegdyś brata iego Pawła zwraca mu dziedzictwo G. zwane w Sieradzkiey Ziemi leżące, wydane komu bądź przywileje na tąż posiadłość unieważnia i wyłączaiąc ią z pod praw polskich prawem niemieckim (jus theutonicum) obdarza. Nadto uwalnia go od wszelkich danin i stawania w sprawach przed kasztelanami, wojewodami, i innemi Urzędnikami, zostawuiąc sobie roztrzygnienie sporów prawem Niemieckim” Jest to XIX-wieczne streszczenie dokumentu wraz z zachowaną przeze mnie oryginalną pisownią. Wieś Gościnna ma powód do dumy, bowiem jako jedna z nielicznych wsi w naszym regionie zna datę przejścia na prawo niemieckie, bardziej korzystne dla mieszkańców. Prawo funkcjonowania na prawie niemieckim nadał, wymieniony w powyższym dokumencie, Władysław Łokietek, który miał dość duże poparcie w ziemi sieradzkiej i zapewne wspomniany Wojciech Gembka-dawny dziedzic wsi był jednym z tych, którzy mu takowe poparcie zapewniali.

Powody do radości ma także mój opowiadacz, bo ród jego chłopski- Rakoczych, związany jest ze wsią, bagatela, przynajmniej od roku 1681, kiedy odnotowuje się Wawrzyńca i Dorotę oraz nieco później Tomasza i Mariannę. Prawdopodobnie przybyli do nieco wyludnionej wsi, co spowodowane było najazdem szwedzkim i licznymi zarazami przechodzącymi przez naszą ziemię w tym okresie. I od tej pory aż do dziś ród ten żyje w okolicy (w poł. XVIII w pojawili się w Wilkoszewicach). Inne nazwiska chłopskie występujące wtedy we wsi to: Białek i Mielcarz.

Akt chrztu z roku 1692 .
Wawrzyniec i Dorota Rakocy ochrzcili córkę Annę.
Księgi metrykalne parafii Rozprza

W połowie XVI wieku wieś liczyła 9 chłopów (rodzin chłopskich); było to około 45 osób, nie licząc mieszkańców dworu, w którym mieszkał wtedy Andrzej Wilkoszowski, będący również właścicielem wsi Wilkoszewice. Był wtedy w Gościnnej jeden dwór lub mieszkał we wsi jedynie dzierżawca, a Andrzej siedział w Wilkoszewicach. Tego się już zapewne nie dowiemy. Z dokumentów wynika, że w XVIII wieku i na początku XIX wieku były dwa dwory. Obecnie trudno orzec, kiedy ten podział na dwie części nastąpił. W wieku XVII i XVIII przewija się przez Gościnnę wiele nazwisk szlacheckich, aczkolwiek skąpe zapisy nie dają szans na wiarygodne odtworzenie ówczesnej rzeczywistości. Wróćmy jednak do wieku XVII. Właścicielem wsi przez przynajmniej dwa pokolenia była rodzina Poleskich (Polejskich, Podlejskich), dwie najwcześniej odnotowywane postacie to w roku 1660 i 1661 szlachcianki: Krystyna i Magdalena oraz para małżeńska Andrzej i Anna. W nieco późniejszym okresie (kilkadziesiąt lat później) przewija się rodzina Wolskich w osobach Jakuba i Marianny, którzy doczekali się we wsi wielu dzieci. Prawdopodobnie braćmi lub bliskimi krewnymi Jakuba byli: Jan siedzący w Wilkoszewicach, Walenty w Gieskach i Łukasz w Dzięciarach i Aleksander w Rozprzy. Byli to prawdopodobnie synowie Jana Wolskiego, który w 1669 roku zawarł związek małżeński z Aleksandrą Witkowską. Być może już wtedy obok Polejskich drugą część wsi mieli Wolscy. W XVIII wieku pojawiają się Radwanowie oraz Złobniccy, Bykowscy, Pstrokońscy, Starczewscy-najprawdopodobniej część z nich to dzierżawcy wsi.

W roku 1794 pojawia się w różnorakich dokumentach Stanisław Nagurski, który umiera w roku 1819, w wieku 65 lat. Jest to Stanisław, a nie Edward, bo nad tym zastanawiał się autor książki „Moje Gorzkowice” p. Graczykowski. Zostawia on po sobie przynajmniej trzy córki: Józefę Marcjannę, Nepomucenę Antoninę oraz Józefę Florentynę i syna Teodora, który umiera w wieku dziecięcym. Stanisław Nagurski był wielkim dobroczyńcą kościoła w Rozprzy, a jednocześnie budowniczym kapliczki stojącej przy głównej drodze przez wieś i nieopodal drogi prowadzącej do dworu. Dwór, rzekomo pochodzący z XVIII wieku opisany jest bardzo dokładnie w książce pana Graczykowskiego i pozostał tylko w pamięci najstarszych i na zdjęciach. Warto wiedzieć, że obecna szkoła jest przebudowaną oborą dworską, obok niej pozostał park oraz stawy, w tym jeden z maleńką wyspą pośrodku.

Fragment dawnej obory dworskiej z zamurowanym do niej wjazdem. Obecnie mieści się tutaj szkoła podstawowa.

W czasie oprowadzania mnie przez to miejsce, mój bajarz, mówił: „Aleja w parku wysadzona była bzami, do wyspy na stawie wiodła kładka, obok znajduje się drugi stawik, w którym hodowano ryby. Dziedzic Sokołowski (ostatni gospodarz dworu) był słabym gospodarzem, był patriotą, ale na rolnictwie się nie znał. Z jednej strony dworu stał ganek w stronę drogi, a drugi od strony południowej. Dwór był krytym gontem, a później słomą”.

Jedna z córek wspomnianego dziedzica Nagurskiego -Józefa Florentyna wyszła za Adama Gruszczyńskiego. Adam był młodym wdowcem mieszkającym w Gościnnej i przybyłym tutaj, jako urzędnik drogi żelaznej warszawsko-wiedeńskiej. Tak oto losy właścicieli wsi splotły się z budową, jakże ważnej dla późniejszego jej funkcjonowania, kolei warszawsko- wiedeńskiej. Wdowa po Stanisławie Nagurskim- Marianna zawarła w 1821 roku związek małżeński z wielmożnym Wiktorem Sokołowskim. W ten oto sposób dwór przeszedł w ręce rodziny Sokołowskich, mieszkały w nim trzy pokolenia-rodzina Wiktora, jego syna Wojciecha Macieja oraz rodzina kolejnego Wiktora, (wnuka Wiktora) będącego ostatnim gospodarzem majątku Gościnna. Mój bajarz -p. Mieczysław udostępnił mi zdjęcie rozpadającej się kapliczki znajdującej się tuż przy torach kolejowych. Twierdzi, że kapliczkę zawiesiła w tym miejscu nieznana osoba, a dbała o nią ostatnia dziedziczka dworu- Maria Sokołowska, żona Wiktora Romana. Według mojego “Bajarza”
 “kapliczka wyglądała pięknie, była oszklona, a w środku widniał obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej. Stał tam też wazonik – zawsze z żywymi kwiatami”. Może warto byłoby o nią zadbać? Wszak to część historii wsi.

Należy wspomnieć o jeszcze jednej bardzo ciekawej kaplicy ufundowanej przez rodzinę Rakoczych przed drugą wojną światową. Jeden z przedstawicieli rodu Rakoczych dziękował w ten sposób za potomstwo. Po wojnie kapliczką opiekowała się p. Kwaśniakowa, a odnowiono ją dzięki p. Sylwestrowi i p. Janinie.

Kapliczka ufundowana przez rodzinę Rakoczych
Zdjęcie wykonał M. Rakoczy

Obydwie kapliczki stojące przy drodze są pięknie odnowione i to cieszy. Mnie jednak, gdy opuszczałam wieś ogarnął smutek. To kolejne miejsce, w którym byłam, a które straciło swoje serce- dwór. Niestety dworów i pałaców w naszych okolicach zachowało się bardzo mało, jest to efekt małej lub znikomej dbałości włodarzy gmin o takie miejsca oraz efekt wcześniejszej polityki lokalnych władz w czasach komunistycznych. Ziemiaństwo miało być zniszczone i tak się też stało.

Dbajmy chociaż o pamięć!

Avatar

Autor: Maria Baranowska

Witam Państwa serdecznie. Noszę w sobie geny wielu starych rodów chłopskich parafii Mierzyn, Gorzkowice, Rozprza i Ręczno. Moi przodkowie ze strony ojca mieszkali przynajmniej od roku 1719 we wsi Mierzyn i od połowy XVIII wieku nosili, tak jak ja kiedyś, nazwisko Kwaśniak. Spędziłam w tej miejscowości całe swoje dzieciństwo i młodość. Aktualnie nie jestem na razie stałym jej mieszkańcem. Moją pasją zawsze była historia, od 10 lat jest to „mikro-historia”, czyli historia regionu oraz genealogia. Z zawodu jestem nauczycielem historii w szkole ponadpodstawowej w sporym mieście. Prywatnie wychowuję i wychowywałam dużą gromadkę dzieci. Zachęcam do czytania moich artykułów i poznawania ciekawych dziejów naszej małej Ojczyzny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *