Sport

Zmiana warty w bramce i sen o potędze. Barcelona wkracza w decydującą fazę sezonu

Joan Garcia wyrasta na wielką nadzieję nie tylko FC Barcelony, ale i całej hiszpańskiej piłki. Sprowadzony z lokalnego rywala, Espanyolu, 24-latek niespodziewanie stał się niekwestionowanym numerem jeden w talii Hansiego Flicka, sadzając na ławce takie legendy jak Wojciech Szczęsny czy Marc-André ter Stegen. Indywidualne sukcesy bramkarza to jednak tylko tło dla ambitnych planów klubu, który po latach posuchy chce wrócić na europejski szczyt.

Garcia, który w obecnym sezonie zbiera fantastyczne recenzje, jest poważnym kandydatem do wyjazdu z kadrą Hiszpanii na Mistrzostwa Świata w 2026 roku. Sytuacja jego klubowych rywali wygląda zgoła inaczej. Wojciech Szczęsny, który pożegnał się już z reprezentacją Polski, trafił do stolicy Katalonii w nietypowych okolicznościach, wznawiając zakończoną wcześniej karierę. Z kolei losy Marca-André ter Stegena są w tym sezonie skomplikowane – po problemach zdrowotnych w pierwszej części rozgrywek, Niemiec ostatecznie trafił na wypożyczenie do Girony. Mimo to, młody hiszpański golkiper nie ukrywa, że obecność tak doświadczonych kolegów jest dla niego bezcenna.

Nauka od mistrzów fachu

W rozmowie z katalońskim dziennikiem „Sport” Garcia podkreśla, że rywalizacja o miejsce w składzie nie przeszkadza w budowaniu dobrych relacji. Wręcz przeciwnie, młody bramkarz stara się czerpać z doświadczenia starszych kolegów.

– Pomagają mi w doskonaleniu szczegółów, takich jak ustawianie się w bramce czy czytanie gry. Staram się być chłonny jak gąbka, czerpiąc od nich wiedzę – przyznaje wychowanek Espanyolu. Zwraca uwagę, że współczesny futbol wymaga od bramkarza wszechstronności, a treningi u boku weteranów pozwalają mu wejść na wyższy poziom.

Szczególne słowa uznania Garcia kieruje w stronę Ter Stegena. Mimo perypetii transferowych Niemca, Hiszpan wciąż widzi w nim wzór. – Jest w Barcelonie od wielu lat, grając na najwyższym poziomie. To kapitan, który cieszy się szacunkiem całej drużyny. Jestem dumny, że mogłem dzielić z nim szatnię – zaznacza, dodając, że po powrocie Ter Stegena do zdrowia ich wspólna praca stała się jeszcze bardziej intensywna.

Hansi Flick celuje w Ligę Mistrzów

Dobra postawa bramkarza to fundament, na którym Hansi Flick chce zbudować sukces całej drużyny. Przed „Dumą Katalonii” decydująca część sezonu. Cele są ambitne: powtórzenie sukcesów krajowych, w tym potencjalna potrójna korona, to plan minimum. Prawdziwym marzeniem pozostaje jednak triumf w Lidze Mistrzów – trofeum, którego na Camp Nou nie widziano od 2015 roku.

Według doniesień „Mundo Deportivo”, niemiecki szkoleniowiec głęboko wierzy, że jego zespół jest gotowy na ten krok, choć tonuje nastroje, wskazując na konieczność ciągłego rozwoju.

– Myślę, że pracujemy nad tym, by każdego dnia być lepszymi. Musimy poprawiać małe rzeczy, nawet te najdrobniejsze, aby robić postępy. O to w tym wszystkim chodzi – tłumaczy Flick. – Oczywiście, mamy szansę na wygranie Ligi Mistrzów. To dla nas wielki cel i każdego dnia na to pracujemy. Wiem, że kibice pomagają nam w każdym meczu. To świetne połączenie, bycie razem, i dlatego wszyscy walczymy o ten wielki tytuł.

Transfery z głową

W kontekście walki na wielu frontach naturalnie pojawiają się pytania o szerokość kadry i potencjalne wzmocnienia. Flick zdaje sobie sprawę z trudności na rynku transferowym, ale ucina spekulacje o niezadowoleniu. Kluczem do sukcesu ma być ścisła współpraca z dyrektorem sportowym.

– Myślę, że mamy w tej chwili fantastyczny zespół. Wszystko, co robimy, musi być mądre. W osobie Deco mam świetnego partnera, rozmawiamy o wszystkim – zapewnia trener Barcelony.

Niemiec podkreśla, że przy budowaniu drużyny liczą się nie tylko umiejętności piłkarskie i finanse, ale przede wszystkim profil mentalny zawodnika. – Każda decyzja uwzględnia sytuację finansową, ale przede wszystkim to, czy dany gracz może ulepszyć zespół. Czy jest dobrym człowiekiem, czy będzie dobrym kolegą z drużyny. Tego właśnie potrzebujemy: dobrych ludzi w tej fantastycznej ekipie – podsumowuje Flick.

W nadchodzących miesiącach przekonamy się, czy mieszanka młodości reprezentowanej przez Garcię oraz doświadczenia weteranów i taktycznego zmysłu Flicka wystarczy, by Barcelona znów zasiadła na tronie Europy.