Sport

Zawirowania na szczycie i trudne statystyki. Jak wygląda sytuacja Igi Świątek?

Iga Świątek może na razie odetchnąć z ulgą, jeśli chodzi o utrzymanie drugiej pozycji w rankingu WTA, jednak jej ostatnie wyniki w starciach z tenisową elitą budzą w mediach coraz więcej wątpliwości. Z jednej strony pech Eleny Rybakiny podczas turnieju w Dubaju działa na korzyść Polki, zabezpieczając jej miejsce na podium. Z drugiej strony eksperci bacznie przyglądają się wyraźnej, dość niepokojącej tendencji w grze raszynianki przeciwko najgroźniejszym rywalkom.

Walka o ranking w cieniu kontuzji

Tegoroczny turniej w Dubaju zapisał się pod znakiem prawdziwej plagi problemów zdrowotnych. Z rywalizacji zrezygnowało lub wycofało się w trakcie gry ponad dwadzieścia tenisistek, a w tym gronie zabrakło również Aryny Sabalenki oraz samej Świątek. Pod ich nieobecność to Jelena Rybakina, opromieniona triumfem w Australian Open i powrotem na trzecie miejsce w rankingu, przystępowała do gry jako najwyżej rozstawiona zawodniczka i murowana faworytka do tytułu. Niestety, Kazaszka podzieliła los wielu swoich koleżanek. W meczu trzeciej rundy przeciwko Antonii Ruzic, przy stanie 5:7, 6:4, 1:0 dla rywalki, zmuszona była skreczować.

Dla Rybakiny to bolesna strata punktowa, za to dla naszej reprezentantki świetna wiadomość. Trzecia rakieta świata miała przecież realną szansę na wyprzedzenie Świątek już podczas niedawnych zawodów w Dausze. Obie panie pożegnały się tam z turniejem na etapie ćwierćfinałów – Kazaszka niespodziewanie uległa Victorii Mboko, z kolei Polka musiała uznać wyższość Marii Sakkari. Rybakina wyrównała tym samym swój wynik z 2025 roku, podczas gdy Świątek zabrakło jednego zwycięstwa, by powtórzyć półfinałowy rezultat z tamtego sezonu. Ostatecznie dystans między obiema tenisistkami jedynie delikatnie się zmniejszył.

Przez przedwczesne odpadnięcie w Dubaju Rybakina straci teraz cenne punkty. W zeszłym roku dotarła tam do półfinału, co wiązało się z obroną 390 oczek, a tym razem za trzecią rundę dopisze do swojego konta zaledwie 120 punktów. Jej dorobek stopnieje z 7523 do 7253 punktów. To daje Świątek bezpieczną przewagę na pozycji wiceliderki, przynajmniej do czasu marcowych zmagań w Indian Wells, gdzie batalia o ranking rozgorzeje na nowo.

Niepokojący trend w meczach z czołówką

Choć sytuacja w tabeli WTA jest na ten moment opanowana, forma Polki w kluczowych starciach pozostawia nieco do życzenia. Dziennikarze zwrócili na to uwagę już podczas przygotowań do Australian Open, zaraz po tym, jak Polska triumfowała w United Cup. Zaczęto głośno zastanawiać się, czy nadzieje Świątek na kolejne wielkie tytuły nie zostaną przyćmione przez jej słabszą dyspozycję w rywalizacji z absolutnym topem.

Najlepiej obrazuje to historia pojedynków z Coco Gauff. Przez długi czas Polka całkowicie dominowała na korcie, mogąc pochwalić się rewelacyjnym bilansem 11-1 i wygrywając wszystkie te spotkania bez straty choćby jednego seta. Sytuacja diametralnie zmieniła się od listopada 2024 roku. Od tego momentu to Amerykanka przejęła inicjatywę, wygrywając cztery kolejne spotkania wynikiem 2:0. Zrobiła to między innymi podczas WTA Finals w 2024 roku, w trakcie edycji United Cup z 2025 i 2026 roku, a także w zeszłorocznym półfinale na kortach w Madrycie.

Liczby są w tym przypadku bezlitosne. Historycznie Świątek wciąż ma świetny bilans z zawodniczkami z pierwszej dziesiątki rankingu, wynoszący 53 wygrane do 28 porażek (ponad 65 procent skuteczności). Problem w tym, że od początku sezonu 2025 te statystyki wyraźnie wyhamowały – wygrała dziewięć meczów i dokładnie tyle samo przegrała. Od startu rywalizacji na mączce w 2025 roku ten bilans wynosi 5-8. Z kolei od czasu triumfu na kortach im. Rolanda Garrosa w 2024 roku Iga wygrała zaledwie trzy z jedenastu spotkań z rywalkami z TOP 5. Przegrała też pięć z sześciu ostatnich pojedynków z najwyżej notowanymi przeciwniczkami.

Brutalne realia wielkich turniejów

Takie statystyki mogą martwić, zwłaszcza że na drodze po najważniejsze trofea nie ma taryfy ulgowej. Świetnie pokazała to chociażby niedawna drabinka w Melbourne, która wymuszała starcia z najtrudniejszymi możliwymi oponentkami. Żeby dojść do finału i zmierzyć się z Sabalenką, Polka musiała liczyć się z perspektywą gry w ćwierćfinale przeciwko Rybakinie, Peguli, Paolini lub Andriejewej, a w półfinale czekała potencjalna batalia z Gauff lub Anisimową. Tenisowa rywalizacja na szczycie jest w tej chwili niezwykle zacięta. Najbliższe tygodnie pokażą, czy sztab Świątek znajdzie odpowiedź na wyzwania rzucane przez najgroźniejsze rywalki z czołówki.