Gospodarka

Gorączka czerwonego metalu: Jak miedź napędza transformację i nowe inwestycje

Bez miedzi dzisiejszy świat po prostu by się zatrzymał. Choć ropa naftowa wciąż dzierży palmę pierwszeństwa wśród surowców strategicznych, to właśnie ten plastyczny, czerwony metal stanowi absolutny krwiobieg naszej elektroniki i urządzeń elektrycznych.

Fundament nowoczesnej gospodarki

Pierwiastek ten, znany ludzkości od starożytności jako podstawa stopu z cyną tworzącego brąz, przeżywa obecnie swój wielki renesans. Zamiast na dachy czy do instalacji sanitarnych, gdzie widuje się go coraz rzadziej, miedź trafia masowo do kabli energetycznych, domowego sprzętu AGD i maszyn przemysłowych. Przede wszystkim jednak jej znaczenie drastycznie rośnie za sprawą globalnej transformacji energetycznej. Forsowana przez rządy promocja samochodów elektrycznych oraz dynamiczny rozwój instalacji fotowoltaicznych pochłaniają ogromne ilości tego przewodnika.

Zapotrzebowanie na rynku rośnie w zawrotnym tempie. Analitycy z firmy McKinsey przewidują, że do 2031 roku światowy apetyt na miedź osiągnie poziom 36,6 mln ton rocznie. Tymczasem globalna produkcja w 2023 roku zamknęła się w niespełna 26,5 mln ton. Zdecydowana większość tej puli, bo aż 22 miliony ton, pochodziła z bezpośredniego wydobycia, a jedynie około 4,5 miliona ton udało się odzyskać dzięki recyklingowi. Karty na tym rynku rozdają główni producenci tacy jak Chile ze swoimi pięcioma milionami ton, a w dalszej kolejności Peru, Kongo, Chiny oraz Stany Zjednoczone. Co ciekawe, Polska utrzymuje tu mocną, trzynastą pozycję w ujęciu globalnym, będąc jednocześnie niekwestionowanym liderem dostaw tego surowca w Europie.

Rynkowe wyceny i historyczne rekordy

Miejscem, gdzie bije rynkowe serce miedzi, jest Londyńska Giełda Metali (LME). To właśnie tam notowania kontraktów terminowych wyznaczają hurtowe ceny transakcyjne między hutami a końcowymi odbiorcami na całym świecie. Kwotowana w dolarach za tonę miedź potrafi mocno wahać się na wykresach. W okresie od 2010 do 2024 roku jej ceny oscylowały w dość szerokim przedziale od 4,3 tys. do 11,1 tys. dolarów. Gorączka zakupowa doprowadziła w maju 2024 roku do ustanowienia historycznego rekordu nominalnego, kiedy to za tonę czerwonego metalu płacono 11 072 dolary. Warto zaznaczyć, że surowcem tym aktywnie handluje się również na giełdzie nowojorskiej, choć tam rozliczenia prowadzone są w dolarach za funt.

Nowe inwestycje w Arizonie

Wysokie ceny i nienasycony rynek w naturalny sposób motywują spółki wydobywcze do uruchamiania kolejnych projektów. Przykładem takiej rynkowej ofensywy są działania firmy Taseko Mines Limited. Przedsiębiorstwo właśnie oficjalnie uruchomiło produkcję katod miedzianych w swoim amerykańskim zakładzie Florence Copper w Arizonie. Obwód elektrowydzielania działa już na pełnych obrotach, a na płytach osadza się pierwszy metal.

Cała instalacja osiągnęła gotowość operacyjną niedługo po tym, jak w listopadzie ubiegłego roku pomyślnie wystartowało komercyjne zakwaszanie pola odwiertów. Początkowe wskaźniki zatłaczania wyraźnie przerosły oczekiwania inżynierów. Pozwoliło to na znacznie szybsze przygotowanie złoża. Sama budowa komercyjnego obiektu zamknęła się w planowanym budżecie około 275 milionów dolarów i została oddana do użytku zgodnie z przyjętym harmonogramem. Stuart McDonald, dyrektor generalny Taseko, nie ukrywa satysfakcji, nazywając rok 2025 niezwykle owocnym dla projektu Florence i zapowiadając pierwsze duże zbiory katod w najbliższych dniach.

Wyniki finansowe i ambitne prognozy

Budowa nowych mocy przerobowych idzie w parze z solidnymi wynikami finansowymi. W czwartym kwartale 2025 roku Taseko wypracowało 116 mln dolarów skorygowanej rynkowo EBITDA przy przepływach z działalności operacyjnej na poziomie 101 mln dolarów. Ostatecznie firma zaraportowała kwartalny zysk netto w wysokości 4 mln dolarów, jednak zysk skorygowany ukształtował się na bardzo dobrym poziomie 42 milionów dolarów.

Spora w tym zasługa kopalni Gibraltar, z której w ostatnim kwartale wyjechało 30,7 mln funtów miedzi. Koszty operacyjne utrzymano tam w ryzach na poziomie 2,47 dolara za funt. Patrząc na cały rok 2025, kompleks ten dostarczył na rynek 98,1 mln funtów miedzi oraz blisko 2 miliony funtów molibdenu. Spółka nie zamierza zwalniać tempa. W 2026 roku produkcja w samym zakładzie Florence ma wynieść od 30 do 35 milionów funtów. Aby to osiągnąć, trwa intensywna rozbudowa infrastruktury wiertniczej – na miejscu pracują już trzy maszyny, a czwarta jest w drodze. Równocześnie zarząd oczekuje, że kopalnia Gibraltar zwiększy swoje wydobycie, docelowo celując w przedział 110-115 milionów funtów miedzi w nadchodzącym roku.