Czy to koniec marzeń o Stambule? Dramat Liverpoolu w Lidze Mistrzów! Czy sędzia „okradł” ekipę Arne Slota?
Piekło w Stambule znów pochłonęło Liverpool. Zespół Arne Slota wraca z Turcji na tarczy, a kibice zadają sobie jedno pytanie: czy sędzia i VAR podjęli sprawiedliwą decyzję? Przeczytaj relację z meczu Galatasaray – Liverpool, który wstrząsnął Europą.
Galatasaray vs Liverpool: Powtórka z koszmaru na Rams Park
To miał być wielki jubileusz, a skończyło się gigantycznym rozczarowaniem. Arne Slot, świętujący swój 100. mecz w roli trenera Liverpoolu, z pewnością inaczej wyobrażał sobie ten wieczór. „The Reds” po raz drugi w tym sezonie Ligi Mistrzów musieli uznać wyższość tureckiego giganta, przegrywając 0:1 po golu, który obnażył największą słabość angielskiej drużyny.
Mario Lemina, były gracz m.in. Wolves i Fulham, stał się katem ekipy z Anfield. W 7. minucie meczu wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego, uderzając głową obok bezradnego Giorgiego Mamardashvilego. Gruziński bramkarz zastępował kontuzjowanego Alissona Beckera i choć dwoił się i troił, nie był w stanie zapobiec katastrofie.
Dlaczego Liverpool przegrał? Grzechy główne Slotballu
Największym problemem Liverpoolu pozostają stałe fragmenty gry. Statystyki są nieubłagane – to już 10. gol stracony przez „The Reds” z rzutów rożnych w tym sezonie.
„Każdy kontakt w polu karnym kończył się gwizdkiem przeciwko nam. W Premier League gra się twardo, tutaj sędzia nie pozwalał nam na nic” – żalił się po meczu poirytowany Arne Slot.
Kontrowersje VAR: Czy gol Ibrahimy Konate powinien zostać uznany?
Największe emocje wzbudziła jednak 70. minuta. Po ogromnym zamieszaniu w polu karnym, Ibrahima Konate wepchnął piłkę do siatki. Radość gości nie trwała długo. Po długiej analizie VAR, arbiter uznał, że Francuz zagrywał piłkę ręką.
Wcześniej jednak to Galatasaray mogło prowadzić 2:0. Victor Osimhen, który przez cały mecz terroryzował obronę Liverpoolu, trafił do siatki po fatalnym błędzie Konate. Tym razem to Liverpool miał szczęście – VAR dopatrzył się spalonego u Barisa Alpera Yilmaza, mimo że ten… nie dotknął piłki.
Kluczowe postacie meczu:
- Victor Osimhen: Nigeryjczyk potwierdził, że jest jednym z najlepszych napastników świata. Jego dominacja w powietrzu nad Alexisem Mac Allisterem doprowadziła do zwycięskiej bramki.
- Florian Wirtz: Niemiecki talent dwoił się i troił, ale jego strzały były albo niecelne, albo blokowane przez świetnie dysponowanego bramkarza Galatasaray, Ugurcana Cakira.
- Hugo Ekitike: Francuz zmarnował „setkę”, która mogła zmienić losy dwumeczu.
Rewanż na Anfield: Czy Liverpool stać na kolejny „Cud w Stambule” w drugą stronę?
Mimo porażki, sprawa awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów pozostaje otwarta. Wynik 1:0 dla Galatasaray to skromna zaliczka, biorąc pod uwagę magię Anfield Road. Jednak Arne Slot musi znaleźć sposób na uszczelnienie defensywy. Jeśli Liverpool odpadnie na etapie 1/8 finału – podobnie jak rok temu z PSG – posada Holendra może zawisnąć na włosku.
Kiedy rewanż Liverpool – Galatasaray? Decydujące starcie odbędzie się w środę, 18 marca o godzinie 21:00.
| Statystyka | Galatasaray | Liverpool |
| Bramki | 1 | 0 |
| Posiadanie piłki | 44% | 56% |
| Strzały celne | 4 | 3 |
| Faule | 12 | 15 |
Czy uważasz, że Liverpool odrobi straty w rewanżu? A może to Galatasaray sprawi sensację i wyeliminuje giganta? Daj znać w komentarzu!




